Po co mi DOULA?

Po co mi doula?* To pytanie zadaje sobie znaczna część kobiet, kiedy słyszą o kimś takim, jak doula. No bo po co mi ta doula, skoro podczas porodu będzie położna. Po co mi doula, skoro oprócz położnej będzie mój partner? Po co płacić douli, skoro mogę poprosić przyjaciółkę, mamę, siostrę o towarzyszenie podczas porodu. Prawda, prawda, prawda. Ale…

Pamiętajmy, że położna zapewnia rodzącej przede wszystkim wsparcie medyczne. Co to oznacza? W warunkach szpitalnych oznacza to tyle, że położna dba o ciebie przede wszystkim od strony medycznej. I pewnie chętnie wsparłaby cię emocjonalnie, gdyby tylko miała na to czas. Nie twierdzę, że położne nie troszczą się o swoje pacjentki, o nie! Wiem, że są takie położne, które szybko „wyczuwają” rodzącą i jej potrzeby, i często są w stanie je zapewnić. Gorzej, gdy w tym samym czasie rodzi kilka kobiet i trzeba się cudownie rozmnożyć. Wówczas doula jest tą osoba, która jest z rodzącą cały czas. Wspiera dobrym słowem, masuje, przytula, trzyma za rękę, dopinguje… Ale przede wszystkim jest i TRWA. Czasami to wystarcza, by rodząca czuła się dobrze i bezpiecznie. [Zupełnie inaczej rzeczy się mają, gdy poród odbywa się w domu/domu narodzin, ale to jest temat na osobny wpis]. Poza tym położna i doula uzupełniają się nawzajem, i często tworzą porodowy ‚dream teem’! 🙂

A co z tym partnerem? Ja myślę sobie tak, że najpierw trzeba ze sobą bardzo szczerze pogadać. Czy Twój partner rzeczywiście chce i jest gotowy by towarzyszyć Tobie podczas porodu? Czy może Ty chcesz, a On nie ma odwagi powiedzieć „nie”? Bo to nie jest tak, że każdy facet musi być przy narodzinach swojego dziecka. Naprawdę zdarzają się sytuacje, kiedy pan jest bardziej zestresowany od pani, i to on wymaga większej troski niż ona. Albo ich relacja jest na tyle skomplikowana, że on ją stresuje i blokuje, wywiera presję, a poród stoi w miejscu. W związku z tym, to Wy musicie być świadomi swoich uczuć, emocji i sił. Skąd masz wiedzieć, czy partner podoła? Skąd On ma to wiedzieć, jeżeli to Jego pierwsze tego typu doświadczenie? Po pierwsze, możecie poczytać artykuły i książki na temat porodu. Próbujcie zwizualizować Wasz poród. Widzicie się razem, czy jednak osobno? Jeżeli o wizualizacji już mowa, to może warto obejrzeć jakiś film? Ale nie hollywoodzką produkcję z krzykiem i nogami w górze! Nawet na YouTube jest mnóstwo pięknych porodów domowych. Dlaczego akurat domowe? Bo w domu nie ma tych wszystkich „straszaków” wpływających na wyobraźnię. Będą sprzęty domowe, może basen na środku pokoju. Wszystko bardzo przyjazne 😉 Jeżeli mężczyzna zobaczy „z czym to się je”, i nie będzie miał obaw, a może nawet spodoba mu się, to jest spora szansa, że rzeczywiście to on będzie wspierał Ciebie, a nie odwrotnie. Myślę, że faceci często nie zdają sobie sprawy, co dzieje się z kobietą i jej ciałem podczas porodu. Tworzą sobie jakąś tam wizję, że pochodzimy, poprzytulamy się, potem kobieta trochę pokrzyczy i nagle…o! Jest dziecko! A tak nie jest. Więc zadbajcie o edukację zawczasu!

Kiedyś przeczytałam taką opinię, że trzeba być głupim, żeby zapłacić obcej kobiecie za towarzyszenie podczas porodu, skoro ma się swoje koleżanki albo mamę, czy kuzynki. Tak, tylko nie zawsze przyjaciółka musi mieć ochotę na wspieranie ciebie podczas porodu. Może nie czuć się na siłach. Może poród ją przeraża (jeżeli sama nigdy nie rodziła). A może woli ograniczyć waszą znajomość do spotykania się na neutralnym gruncie, i nie wchodzenia w tak intymne relacje. Możesz mieć najlepsze przyjaciółki na świecie, ale to nie znaczy, że będą wiedziały jak ci pomóc podczas porodu. To samo tyczy się pozostałych wymienionych wyżej pań.

Poza tym, nie wolno zapominać, że doula zapewnia wsparcie nie tylko podczas porodu, ale także przed i po nim. Zatem, doula pomoże Ci się przygotować do porodu mentalnie, a jeżeli masz taką potrzebę, to pomoże np. przy robieniu tzw. wyprawki. Dla mnie osobiście cenne jest wsparcie po porodzie. Z własnego doświadczenia wiem, że można urodzić i tyskać energią, świetnie się czuć i fizycznie i psychicznie. Wiem też, że można czuć się źle i bardzo samotnie. I nie dlatego, że nikt się Tobą nie interesuje. Ale dlatego, że poród jest bardzo przełomowym doświadczeniem w życiu każdej kobiety, i czasami bardzo ciężko odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Albo pojawia się ‚baby blues’, i najnormalniej w świecie nie radzisz sobie z emocjami. Albo pojawiają się problemy z kamieniem piersią… Może być różnie.

I bez względu na to, czy Twój partner wyjechał, albo go po prostu nie masz; czy rodzisz w obcym mieście, z daleka od bliskich, czy osoba, która mogłaby cię wesprzeć nie żyje… Jeśli tego chcesz, z pomocą Ci przyjdzie doula.

*W zasadzie post powinien mieć tytuł „Kiedy przyda się doula?” 😉